Blog / Dlaczego antropocentryzm szkodzi człowiekowi?

Dlaczego antropocentryzm szkodzi człowiekowi?

Przez długi czas wydawało się oczywiste, że świat powinien być zorganizowany wokół człowieka. Przyroda miała służyć, technologia miała pomagać, miasta miały być narzędziami, a czas – zasobem do wykorzystania. Ten sposób myślenia nazwano postępem. I rzeczywiście, przez pewien czas przynosił on spektakularne efekty.

Dziś coraz wyraźniej widać, że ten model rozwoju osiągnął granice. Nie dlatego, że „za mało go wdrożyliśmy”, lecz dlatego, że opiera się na fałszywym obrazie człowieka.

Antropocentryzm nie wynosi człowieka. Antropocentryzm izoluje go od warunków własnego życia..

Antropocentryzm jako błąd założycielski

Antropocentryzm zakłada, że człowiek stoi w centrum świata: ponad przyrodą, ponad materią, ponad rytmami życia. Świat staje się tłem, zasobem albo przeszkodą, którą należy przezwyciężyć. Człowiek natomiast jawi się jako autonomiczny podmiot, który może dowolnie projektować rzeczywistość bez ponoszenia głębokich konsekwencji.

Ten obraz jest kuszący, ale nieprawdziwy. Człowiek nigdy nie był bytem oderwanym. Zawsze funkcjonował jako część złożonych układów: biologicznych, środowiskowych, społecznych. Gdy te układy są niszczone lub upraszczane, cierpi nie tylko „natura”. Cierpi także sam człowiek.

Człowiek nie żyje ponad światem. Żyje w nim, przez niego i dzięki niemu.

Przyroda: zasób, który okazał się warunkiem

W antropocentrycznym modelu przyroda została sprowadzona do roli magazynu surowców i przestrzeni do zagospodarowania. Jej cykle, złożoność i autonomia przestały mieć znaczenie, o ile nie dało się ich przeliczyć na użyteczność.

Efekt jest paradoksalny: im bardziej człowiek próbował uniezależnić się od biosfery, tym bardziej stał się od niej zależny – tyle że w sposób chaotyczny i kryzysowy. Zaburzenia klimatu, degradacja środowiska, utrata bioróżnorodności to nie „problemy ekologiczne”. To sygnały zerwanej relacji, która była warunkiem stabilnego życia.

Przyroda nie jest dodatkiem do ludzkiego świata. Jest jego podłożem.

Miasto: antropocentryczne, czyli wrogie ciału

Wbrew nazwie, miasta projektowane według antropocentrycznej logiki rzadko są naprawdę przyjazne ludziom. Projektuje się je pod kontrolę, ruch i wydajność, a nie pod ciało, zmysły i rytmy biologiczne. Skala, tempo i gęstość bodźców przekraczają możliwości adaptacyjne organizmu.

Człowiek w takim mieście musi się stale dopasowywać: filtrować hałas, kompensować stres, regenerować się „po godzinach”. Miasto działa, ale działa przeciwko zamieszkiwaniu.

 

Miasto podporządkowane wydajności nie jest miastem dla ludzi, tylko dla systemów.

Technologia: proteza zamiast relacji

Antropocentryzm żywi się wiarą, że technologia zawsze naprawi skutki wcześniejszych decyzji. Jeśli środowisko staje się nieprzyjazne, dodajemy klimatyzację. Jeśli brakuje czasu – aplikacje do zarządzania uwagą. Jeśli relacje słabną – platformy komunikacyjne.

Problem w tym, że technologia coraz częściej zastępuje relację ze światem, zamiast ją wspierać. Człowiek przestaje doświadczać bezpośrednio: przyrody, przestrzeni, innych ludzi. Zyskuje kontrolę, ale traci zakorzenienie.

 

Technologia, która oddziela człowieka od świata, nie jest rozwojem – jest ucieczką.

Praca i ekonomia: człowiek jako funkcja

W antropocentrycznym systemie gospodarczym człowiek został zredukowany do roli zasobu: jednostki produktywnej, elastycznej, zawsze dostępnej. Ciało stało się narzędziem, a czas – walutą. Regeneracja przestała być wartością, stała się kosztem.

Ten model nie niszczy tylko zdrowia. Niszczy sens. Człowiek, który funkcjonuje wyłącznie jako funkcja systemu, stopniowo traci orientację w tym, po co żyje.

System, który widzi w człowieku tylko wydajność, nie może mu służyć.

Anty-antropocentryzm Biogga

Biogg nie odrzuca człowieka. Odrzuca fałszywy obraz człowieka.

Nie chodzi o zastąpienie antropocentryzmu „ekocentryzmem” ani o podporządkowanie ludzi abstrakcyjnym ideom natury. Chodzi o uznanie faktu, że człowiek rozwija się tylko w relacji: z otoczeniem, z innymi istotami, z materią i rytmami życia.

Człowiek nie jest centrum świata. Jest jednym z jego węzłów.

Anty-antropocentryzm w ujęciu Biogga to próba odzyskania realizmu: uznania ograniczeń, zależności i warunków, które czynią życie możliwym. To odejście od dominacji na rzecz współistnienia. Od kontroli na rzecz harmonii.

Inny postęp

Nowoczesny postęp mierzył się skalą, tempem i zasięgiem. Biogg proponuje inny kierunek: postęp mierzony zdolnością do życia, a nie do ekspansji. Rozwój, który nie niszczy warunków własnego istnienia.

Jeśli rozwój wymaga zerwania relacji z życiem, nie jest rozwojem.

To jest zakręt, przed którym dziś stoimy. Albo dalej będziemy ulepszać świat, który coraz gorzej nam służy, albo zaczniemy projektować rzeczywistość na nowo – z człowiekiem rozumianym nie jako władca, lecz jako uczestnik życia.

Biogg szuka postępu, który pozwala człowiekowi dojrzewać razem ze światem, a nie kosztem świata.

Podziel się :
Linkedin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Postęp bez jakości życia
Nie żyjemy w świecie bez sensu. Żyjemy w świecie, który systematycznie produkuje działania pozbawione sensu, a następnie uczy nas uznawać je za normalne. Kryzys
Previous
Next
Subscribe